Drwiny laptopów z instytucji RP

Wiele lat zajęło niezawisłym sądom Rzeczypospolitej, aby dojść do wniosku, że Zbigniewa Ziobry nie należy przepraszać za słowa o nieprzypadkowości zniszczenia używanego przezeń laptopa (których to słów użył po objęciu urzędu, w 2008 r. następca Ziobry min. Ćwiąkalski).

Te same sądy (tzn. sądy naszego Państwa) uznały jednak, że Ćwiąkalski musi przeprosić asystenta Ziobry, którego nigdy nie wymienił z nazwiska, za zniszczenie w tym samym, krytycznym czasie przekazywania władzy – akurat przypadek zrządził, no cóż poradzić – laptopa asystenta Ziobry.


Ale sprzeczność wyroków to jeszcze nie jest drwina (choć podrywa społeczne zaufanie do wymiaru sprawiedliwości).

W Ministerstwie Sprawiedliwości nie było jeszcze takiego „przypadku”, że równoczesnemu zniszczeniu ulegają komputer ministra i jego asystenta, akurat w momencie ogłoszenia przegranych przez PiS wyborów i na pięć minut przed wyprowadzką z Alei Ujazdowskich.

I to jest właśnie pierwsza drwina.

Drugą drwinę zawinszował Państwu Polskiemu Ziobro: „okazuje się, że doszło do morderstwa laptopa i w związku z tą wielką zbrodnią, która miała miejsce, jest uruchamiany cały aparat państwa, aby ścigać sprawców tego mordu”.

Jak na ministra, któremu „przypadkowo” samoczynnie zniszczyło się źródło bezcennych informacji rządowych i państwowych, to taka drwina raczej wskazuje na przyznanie się do winy niż na zeznanie o swej niewinności. Bo w normalnych okolicznościach, minister powinien ubolewać, że sprzęt i zapisane dane o takim znaczeniu uległy zniszczeniu, nieprawdaż? Jednak Ziobro wyśmiewa się, pokazując Państwu figę z makiem.

Zniszczenie komputerów nie zostało zgłoszone przez ich użytkowników przed ogłoszeniem, przegranych przez PiS wyborów: nigdy nie zostało zgłoszone. Po prostu, gdy się okazało, że trzeba odejść, bo partia dotąd rządząca musi oddać władzę, nagle posiadacze kluczowych komputerów ujawnili, że „uległy uszkodzeniu”.

Drwina trzecia to, że Zbigniew Ziobro nie zwrócił Ministerstwu czterech kart SIM do telefonów komórkowych, które „zostały przypadkowo zniszczone”. Dlaczego minister posługiwał się kartami pre-paidowymi, które ukrywają tożsamość dzwoniącego, i to aż czterema, Państwo Polskie nie zdołało wyjaśnić. Kartami pre-paidowymi posługują się często przestępcy, ale to nie ma tu nic przecież do rzeczy, prawda?

Akurat tym wszystkim zbiegom okoliczności przytrafił się jeszcze jeden: bardzo starannie zajęto się komputerem sekretarki ministra Ziobry, z którego m.in. usunięto nie tylko terminarz spotkań ministra ale również korespondencję z prokuraturami.

Do tych wszystkich celowych zbiegów okoliczności dodać można jeszcze jeden, że kiedy się okazało, że zapobiegliwa sekretarka dokonywała archiwizacji wrażliwych danych drukując je – w ruch poszły niszczarki i wszystkie te dowody zostały zniszczone.

Tak więc czwartą drwiną z instytucji RP jest, że cały ten przestępczy proceder nigdy nie doczekał się niezbędnego wyjaśnienia, nazwania, ujawnienia opinii publicznej, wreszcie – przykładnego ukarania. Bo niszczenie tego rodzaju materiałów jest według kodeksu karnego przestępstwem.

Bandyckie, mafijne metody zakradły się na szczyty Państwa, ale Państwo na to nie umiało, nie umie zareagować.

Laptopy, choć zniszczone, ciągle pękają ze śmiechu.

Powstaje zatem pytanie, czy Polska jest państwem prawa, czy państwem drwiny z państwa. A to jest bardzo ważne pytanie.
Trwa ładowanie komentarzy...