O autorze
Ponieważ jestem adwokatem, marzy mi się dobre prawo oraz mądrzy sędziowie. Ponieważ jestem obywatelem, zależy mi na państwie, które szanuję i chciałbym, aby było jak najlepiej zorganizowane. Ponieważ jestem naiwny wierzę, że oliwa sprawiedliwa zawsze na wierzch wypływa oraz, że oglądanie się na podstawowe wartości ma sens nawet wtedy, gdy większości wydaje się, że to podróż do La Manczy.

Wolność, w każdym jej przejawie, jest wartością bezcenną. Ale prawdziwie pociągająca staje się nie wtedy, gdy z niej korzystamy, lecz wówczas, gdy szukamy i odnajdujemy jej granice. W tym kontekście musi paść przynajmniej jedno nazwisko: Frank Zappa.

Czy możemy ufać prokuraturze

Pytanie o zaufanie do prokuratury ustalającej przyczyny katastrofy smoleńskiej nie jest pytaniem w sprawie incydentalnej. W tym przypadku kwestia zaufania urasta do rangi pytania, czy możemy ufać ważnym instytucjom naszego Państwa.

Z każdym dniem powiększa się rzesza osób myślących z troską o przyszłości polskiej demokracji. Nie ma żadnego nadużycia, kiedy w sprawie wagi państwowej łączy się zaufanie do prokuratury z zaufaniem do państwa. To przecież właśnie prokuratura stoi na straży przestrzegania obowiązującego prawa. A do tego jest jedyną instytucją do tego powołaną (szkoda tylko, że nie mocą odpowiedniego zapisu w Konstytucji). Gołym okiem zatem widać, że mówimy tu nagle o kilku sprawach łącznie: o zaufaniu do prokuratury, o zaufaniu do porządku prawnego – a więc o zaufaniu do państwa. Gdy obywatele nie obdarzają zaufaniem własnego państwa, to demokracja staje w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Obydwa totalitaryzmy XX wieku mogły się wykluć tylko dzięki zatraceniu powszechnego zaufania obywateli do prawidłowego działania instytucji państwowych.



Prokuratura wojskowa nie ustanowiła mnie swoim adwokatem, bo ich nie potrzebuje. Broni się sama i w stopniu wystarczającym. Broni się rozumem, żelazną logiką, rzeczowo. Dokładnie te same instrumenty muszą być stosowane przy ocenie działań prokuratury ustalającej wszystkie okoliczności katastrofy.

Tak długo, póki nie okaże się, że prokuratura coś ukrywa albo w sposób zamierzony interpretuje opacznie, tak długo nie ma podstaw by jej nie ufać. A do tej pory nic takiego nie zaistniało. Nikt przecież nie „przyłapał” prokuratury wojskowej na jakimkolwiek szalbierstwie względem zbieranego materiału. Nikt nie zdołał jej dorzecznie zarzucić intencjonalnego odstępstwa od zasad obiektywnego działania, czy też naruszenia zasad postępowania karnego. Można więc tylko powiedzieć „tak trzymać!”.

Atakowanie prawidłowo działającej prokuratury jest bezpośrednim zamachem nie na nią samą, nie na aktualną władzę polityczną, lecz na państwo polskie, a konkretnie – na naszą demokrację. Jeśli się zważy, że intencją takiego zamachu jest podporządkowanie działania prokuratury własnym interesom politycznym, to jest to bezpośredni zamach na porządek prawny i konstytucyjny. Bo prawo nie służy żadnemu ugrupowaniu politycznemu do realizacji jego utylitarnych celów. Prawo (przez duże „P”) służy obywatelom oraz państwu, jako ich wspólnocie.

Jeżeli prokuratura zaczęłaby układać swoje działania w śledztwie smoleńskim pod czyjekolwiek polityczne oczekiwania, czy też polityczny szantaż – przysłużyłaby się kręgom, którym jakże miły jest zamach na polską demokrację. Przyłożyłaby do niego rękę.

Od dłuższego czasu, w coraz większej liczbie wrażliwych, łatwopalnych miejsc rozkładane są w naszym kraju kupki suchego siana. Wczoraj rozlano benzynę jakby bez znajomości faktu, że są szaleńcy gotowi podpalić Polskę; podpalić cały kraj, aby zdobyć wymarzoną władzę. Zaczęto od próby podpalenia wojskowej prokuratury, ale ta się nie zajęła; pożar zdechł w zarodku. O czym to świadczy? Że rozum, logika i prawo ciągle triumfują. „Ach ci prawnicy…”.

Wczoraj, publicznie, na oczach milionów Polaków popełniono szereg poważnych przestępstw. Nie powinniśmy tego faktu tracić z oczu. Jeden z moich profesorów w warszawskim liceum Reya mawiał: „ja tego nie widzę, ale i tak pisze się w rejestr”. Może warto tę krotochwilę uwspółcześnić? Na przykład tak: widzimy to – i piszemy w rejestr. W rejestr zdarzeń poważnie zagrażających naszej demokracji.

Bo nie jest tak, że Polska jest najważniejsza. Najważniejsze jest, aby Polska była demokratyczna.
Trwa ładowanie komentarzy...